odLOTTOwe
ferie w Czarnoszycach
ferie w Czarnoszycach
Kolejny dzień naszych feryjnych przygód za nami!
Choć dzieciaki rwały się na dwór i z nadzieją spoglądały w stronę wyjścia, nasza wychowawczyni wraz z wolontariuszami musieli podjąć twardą decyzję: zostajemy w świetlicy!
Pod świeżym puchem kryła się zdradliwa warstwa lodu, a bezpieczeństwo naszych podopiecznych jest dla nas absolutnym priorytetem.
Ale spokojnie – nuda nam nie groziła, bo w środku rozkręciliśmy taką imprezę, że aż tynk drżał (ale tylko troszeczkę!).
Oto co działo się w naszym czarnoszyckim centrum dowodzenia:
Zaczęliśmy z wysokiego „C” – muzyka, tańce i nagle... niespodzianka!
Odwiedziła nas czarodziejka od warkoczyków syntetycznych.
Na świetlicy zrobiło się jak w prawdziwym, luksusowym salonie.
Dziewczynki, czekając na swoją kolej, zasiadły wygodnie na sofie, rozwiązując zagadki i krzyżówki.
Pełen relaks!
Potem z dumą paradowały w kolorowych fryzurach, podczas gdy nasi panowie – z lekkim zawstydzeniem, ale pełną powagą – uznali, że wolą jednak strategiczne starcia przy Rummikubie i planszówkach.
A potem wjechało śniadanie mistrzów:
Naleśniczki z przeróżnym nadzieniem – zrobiły absolutną furorę!
Ciepłe kakao, które idealnie pasowało do zimowej aury za oknem.
Warzywne warsztaty: pod okiem grupy dzieci nauczyły się robić piękne serca z pomidorków koktajlowych! Do tego chrupała świeża papryka i marchewka.
Owocowy zawrót głowy: winogrona, gruszki, truskawki, banany i kiwi zniknęły w mgnieniu oka.
Po śniadaniu odwiedziła nas rodzina Arkuszyńskich, by wprowadzić nas w świat garncarstwa.
I tu stał się cud!
Od poniedziałku wszyscy opiekunowie marzyli o chwili spokoju... i nagle, gdy tylko dzieci dostały kawałek gliny w ręce, na świetlicy zapadła niespodziewana, niemal magiczna cisza.
Dzieciaki w takim skupieniu ostrzyły swoją wyobraźnię, że słychać było tylko ich kreatywne myśli.
Efekty tej artystycznej pracy możecie podziwiać w naszej galerii – to niesamowite, co potrafią wyczarować te małe rączki!
Gdy ręce zostały już domyte z gliny, a pan garncarz w spokoju raczył się zasłużoną kawą, wydarzyło się coś, co wywołało prawdziwe piski radości.
Odwiedził nas... WOJANEK w formie buteleczek! Zaskoczenie i okrzyki dzieci było słychać pewnie w całej gminie.
Ale to nie koniec atrakcji:
Okulary „dziwnego widzenia”: tylko trzy pary, a walka o nie była zaciekła!
Świat w nich wygląda naprawdę kosmicznie.
Poszukiwacze skarbów: tropiliśmy ukryte żelki w kształcie hamburgerów.
Quiz przysłowiowy: grupowe kończenie polskich przysłów pokazało, że nasza młodzież jest niesamowicie błyskotliwa.
Trening tańca: szlifujemy układ, przygotowania idą pełną parą!
Obiad zniknął ze stołów w rekordowym tempie.
Po jedzeniu wróciliśmy na parkiet, by wspólnie zaplanować jutrzejsze szaleństwa – a raczej wysłuchać całej listy życzeń naszych dzieciaków.
Najlepszą recenzją dzisiejszego dnia były miny dzieci, gdy zaczęli pojawiać się rodzice.
Złość, że trzeba już iść do domu, to dla nas wszystkich największa nagroda!
Widzimy się jutro – oby pogoda była łaskawsza, ale jak widać, my i w świetlicy potrafimy góry przenosić!
Zwariowane warkoczyki
Zabawy, pląsy etc
Garncarz